Jest sierpień, miasteczko na Lazurowym Wybrzeżu, sezon w pełni - ale
leje,więc puchy.
Wszyscy pozadłużani. Na szczęście do jednego hoteliku przyjeżdża
bogaty Rosjanin. Prosi o pokój. Rzuca na stół 100 $ i idzie go obejrzeć.
Hotelarz chwyta banknot - i natychmiast leci uregulować należność u
dostawcy mięsa, któremu zalega. Ten łapie banknot - i leci zapłacić nim
hodowcy świń,któremu zalega za towar. Ten łapie te 100 $ - i leci
zapłacić dostawcy paszy. Ten z ulgą bierze pieniądze i z tryumfem wręcza
je prostytutce, z której usług korzystał (kryzys!) na kredyt. Ta łapie
pieniądz - i leci
spłacić dług w hoteliku, z którego też korzystała na kredyt..... i w
tym momencie Ruski schodzi z góry, oświadcza, że pokoj mu się nie podoba
- więc bierze swoje 100$ i wyjeżdża.
Zarobku nie ma, ale całe miasteczko jest
oddłużone i z optymizmem patrzy w przyszłość!!!!!!
----
dowcip z blogu Korwina-Mikke. On ma właśnie taki pomysł na kryzys: dodrukować kasę, niech obleci i pospłaca zadłużenie a potem...spalić !!!!! i po kryzysie ;)
pomyślności.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą humor. Pokaż wszystkie posty
środa, 7 października 2009
środa, 16 września 2009
Zatrąb jeśli kochasz Jezusa...
Witam Szanownych Czytelników :)
Dziś pozwoliłem sobie zamieścić tekst z pewnego forum. Nie wiem niestety kto jest jego autorem, a raczej autorką, niemniej ubawił mnie do łez...
------------>8 cut
Któregoś dnia poszłam do miejscowej księgarni katolickiej i ujrzałam
naklejkę na zderzak z napisem: "ZATRĄB, JEŚLI KOCHASZ JEZUSA". Akurat
byłam w szczególnym nastroju, ponieważ właśnie wróciłam ze
wstrząsającego występu chóru, po którym odbyły się gromkie, wspólne
modlitwy więc kupiłam naklejkę i założyłam na zderzak.
Jak dobrze, że to zrobiłam!!!
Co za podniosłe doświadczenie nastąpiło później! Zatrzymałam się
na czerwonych światłach na zatłoczonym skrzyżowaniu i pogrążyłam
się w myślach o Bogu i o tym, jaki jest dobry... Nie zauważyłam, że
światła się zmieniły.
Jak to dobrze, że ktoś również kocha Jezusa, bo gdyby nie
zatrąbił, nie zauważyłabym... a tak odkryłam, że MNÓSTWO ludzi kocha
Jezusa!
Więc gdy tam siedziałam, gość za mną zaczął trąbić, jak oszalały, potem
otworzył okno i krzyknął: " Na miłość boską! Naprzód! Naprzód! Jezu
Chryste, naprzód!"
Jakimże oddanym chwalcą Jezusa był ten człowiek!
Potem każdy zaczął trąbić! Wychyliłam się przez okno i zaczęłam
machać i uśmiechać się do tych wszystkich, pełnych miłości ludzi.
Sama też kilkakrotnie nacisnęłam klakson, by dzielić z nimi tę miłość!
Gdzieś z tyłu musiał być ktoś z Florydy, bo usłyszałam, jak krzyczał coś
o "sunny beach".
Ujrzałam innego człowieka, który w zabawny sposób wymachiwał dłonią, ze
środkowym palcem uniesionym do góry. Gdy zapytałam nastoletniego
wnuka,siedzącego z tyłu, co to może znaczyć, odpowiedział, że to chyba
jest jakiś hawajski znak na szczęście, czy coś takiego. No
cóż, nigdy nie spotkałam nikogo z Hawajów, więc wychyliłam się z okna i
też pokazałam mu hawajski znak na szczęście. Wnuk wybuchnął śmiechem...
Nawet jemu podobało się to religijne doświadczenie!
Paru ludzi było tak ujętych radością tej chwili, że wysiedli z
samochodów i zaczęli iść w moim kierunku. Z pewnością chcieli się
wspólnie pomodlić, lub może zapytać, do jakiego Kościoła należę, ale
właśnie zobaczyłam, że mam zielone światła. Pomachałam więc do
wszystkich sióstr i braci z miłym uśmiechem, po czym przejechałam przez
skrzyżowanie.
Zauważyłam, że tylko mój samochód zdążył to zrobić, bo znowu
zmieniły się światła - i poczułam smutek, że muszę już opuścić tych
ludzi, po okazaniu sobie nawzajem tak pięknej miłości; otworzyłam więc
okno i po raz ostatni pokazałam im wszystkim hawajski znak na
szczęście,a potem odjechałam.
Niech Bogu będzie chwała za tych cudownych ludzi!!!
Dziś pozwoliłem sobie zamieścić tekst z pewnego forum. Nie wiem niestety kto jest jego autorem, a raczej autorką, niemniej ubawił mnie do łez...
------------>8 cut
Któregoś dnia poszłam do miejscowej księgarni katolickiej i ujrzałam
naklejkę na zderzak z napisem: "ZATRĄB, JEŚLI KOCHASZ JEZUSA". Akurat
byłam w szczególnym nastroju, ponieważ właśnie wróciłam ze
wstrząsającego występu chóru, po którym odbyły się gromkie, wspólne
modlitwy więc kupiłam naklejkę i założyłam na zderzak.
Jak dobrze, że to zrobiłam!!!
Co za podniosłe doświadczenie nastąpiło później! Zatrzymałam się
na czerwonych światłach na zatłoczonym skrzyżowaniu i pogrążyłam
się w myślach o Bogu i o tym, jaki jest dobry... Nie zauważyłam, że
światła się zmieniły.
Jak to dobrze, że ktoś również kocha Jezusa, bo gdyby nie
zatrąbił, nie zauważyłabym... a tak odkryłam, że MNÓSTWO ludzi kocha
Jezusa!
Więc gdy tam siedziałam, gość za mną zaczął trąbić, jak oszalały, potem
otworzył okno i krzyknął: " Na miłość boską! Naprzód! Naprzód! Jezu
Chryste, naprzód!"
Jakimże oddanym chwalcą Jezusa był ten człowiek!
Potem każdy zaczął trąbić! Wychyliłam się przez okno i zaczęłam
machać i uśmiechać się do tych wszystkich, pełnych miłości ludzi.
Sama też kilkakrotnie nacisnęłam klakson, by dzielić z nimi tę miłość!
Gdzieś z tyłu musiał być ktoś z Florydy, bo usłyszałam, jak krzyczał coś
o "sunny beach".
Ujrzałam innego człowieka, który w zabawny sposób wymachiwał dłonią, ze
środkowym palcem uniesionym do góry. Gdy zapytałam nastoletniego
wnuka,siedzącego z tyłu, co to może znaczyć, odpowiedział, że to chyba
jest jakiś hawajski znak na szczęście, czy coś takiego. No
cóż, nigdy nie spotkałam nikogo z Hawajów, więc wychyliłam się z okna i
też pokazałam mu hawajski znak na szczęście. Wnuk wybuchnął śmiechem...
Nawet jemu podobało się to religijne doświadczenie!
Paru ludzi było tak ujętych radością tej chwili, że wysiedli z
samochodów i zaczęli iść w moim kierunku. Z pewnością chcieli się
wspólnie pomodlić, lub może zapytać, do jakiego Kościoła należę, ale
właśnie zobaczyłam, że mam zielone światła. Pomachałam więc do
wszystkich sióstr i braci z miłym uśmiechem, po czym przejechałam przez
skrzyżowanie.
Zauważyłam, że tylko mój samochód zdążył to zrobić, bo znowu
zmieniły się światła - i poczułam smutek, że muszę już opuścić tych
ludzi, po okazaniu sobie nawzajem tak pięknej miłości; otworzyłam więc
okno i po raz ostatni pokazałam im wszystkim hawajski znak na
szczęście,a potem odjechałam.
Niech Bogu będzie chwała za tych cudownych ludzi!!!
piątek, 4 września 2009
Na wesoło - Dowcip o korupcji
Jedna z komisji europejskich próbowała sprawdzić jaki jest z korupcja na granicach. Wyznacznikiem miało być pytanie do celnika
- "Po jakim czasie możesz kupić nowe BMW z lewych pieniędzy?"
Zapytali Francuza - "Po 3 miesiącach" - odpowiedział.
Zapytali Niemca - "Po 2 miesiącach"
Zapytali Polaka - "Po roku"
Komisja zdziwiona taka odpowiedzią , zaczęła dopytywać - "ale jak to? Przecież jesteście znani z brania w łapę i zajmuje Ci to aż rok?"
Na co Polak - "BMW to duża firma..."
To co, zbieramy na GM czy Forda?
- "Po jakim czasie możesz kupić nowe BMW z lewych pieniędzy?"
Zapytali Francuza - "Po 3 miesiącach" - odpowiedział.
Zapytali Niemca - "Po 2 miesiącach"
Zapytali Polaka - "Po roku"
Komisja zdziwiona taka odpowiedzią , zaczęła dopytywać - "ale jak to? Przecież jesteście znani z brania w łapę i zajmuje Ci to aż rok?"
Na co Polak - "BMW to duża firma..."
To co, zbieramy na GM czy Forda?
sobota, 15 sierpnia 2009
Dowcip: Klaun Szyderca i Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty
Poszedł mały Jasio do cyrku i tak się złożyło, że musiał usiąść w pierwszym rzędzie. Rozpoczął się występ i na arenę wychodzi Klaun Szyderca. Podchodzi do Jasia i pyta:
– Jak masz na imię?
– Jasiu.
– A więc Jasiu, czy ty jesteś głową wołu?
– Nie.
– A czy ty jesteś tułowiem wołu?
– Nie.
– A więc Jasiu, ty jesteś dupa wołowa! HAHAHA!!! (zaśmiał się szyderczo Klaun Szyderca).
Smutny Jasio wrócił do domu, opowiedział wszystko tacie, na co ten mu mówi:
– Jasiu, jutro też pójdziesz do cyrku.
– Ale jak to? Do cyrku? A Klaun Szyderca? Znowu będzie się śmiał.
– Jasiu, nie możesz się tak poddać. Musisz jutro jeszcze raz iść do cyrku!
Smutny Jasio poszedł do cyrku i pech chciał, że znów musiał usiąść w pierwszym rzędzie. Po rozpoczęciu występu znów na arenę wyszedł Klaun Szyderca i widząc Jasia podszedł do niego i mówi:
– Widzę tutaj mojego przyjaciela Jasia! Proszę, powiedz mi, Jasiu, czy ty jesteś głową wołu?
– Nie.
– A czy ty jesteś tułowiem wołu?
– Nie.
– A więc Jasiu, ty jesteś dupa wołowa! HAHAHA!!! – znów zaśmiał się szyderczo Klaun Szyderca.
Wszyscy ludzie w cyrku zaczęli się śmiać, a Jasio, któremu zrobiło się bardzo przykro wrócił do domu i powiedział o wszystkim tacie. Jego tata na to:
– Jasiu, jutro jeszcze raz pójdziesz do cyrku!
– Ale tato, ja nie chcę! Tam jest Klaun szyderca, on znowu się będzie śmiał!
– Nie martw się, Jasiu, tym razem pójdzie z tobą Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty.
No i tak się stało. Następnego dnia poszli Jaś i Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty do cyrku, usiedli w pierwszym rzędzie i czekają na występ Klauna Szydercy. Wychodzi więc Klaun Szyderca na arenę i zaczyna swój znany występ. Podchodzi do Jasia i pyta:
– Jasiu, czy ty jesteś głową wołu?
Na co Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty:
– Spier****j.
– Jak masz na imię?
– Jasiu.
– A więc Jasiu, czy ty jesteś głową wołu?
– Nie.
– A czy ty jesteś tułowiem wołu?
– Nie.
– A więc Jasiu, ty jesteś dupa wołowa! HAHAHA!!! (zaśmiał się szyderczo Klaun Szyderca).
Smutny Jasio wrócił do domu, opowiedział wszystko tacie, na co ten mu mówi:
– Jasiu, jutro też pójdziesz do cyrku.
– Ale jak to? Do cyrku? A Klaun Szyderca? Znowu będzie się śmiał.
– Jasiu, nie możesz się tak poddać. Musisz jutro jeszcze raz iść do cyrku!
Smutny Jasio poszedł do cyrku i pech chciał, że znów musiał usiąść w pierwszym rzędzie. Po rozpoczęciu występu znów na arenę wyszedł Klaun Szyderca i widząc Jasia podszedł do niego i mówi:
– Widzę tutaj mojego przyjaciela Jasia! Proszę, powiedz mi, Jasiu, czy ty jesteś głową wołu?
– Nie.
– A czy ty jesteś tułowiem wołu?
– Nie.
– A więc Jasiu, ty jesteś dupa wołowa! HAHAHA!!! – znów zaśmiał się szyderczo Klaun Szyderca.
Wszyscy ludzie w cyrku zaczęli się śmiać, a Jasio, któremu zrobiło się bardzo przykro wrócił do domu i powiedział o wszystkim tacie. Jego tata na to:
– Jasiu, jutro jeszcze raz pójdziesz do cyrku!
– Ale tato, ja nie chcę! Tam jest Klaun szyderca, on znowu się będzie śmiał!
– Nie martw się, Jasiu, tym razem pójdzie z tobą Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty.
No i tak się stało. Następnego dnia poszli Jaś i Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty do cyrku, usiedli w pierwszym rzędzie i czekają na występ Klauna Szydercy. Wychodzi więc Klaun Szyderca na arenę i zaczyna swój znany występ. Podchodzi do Jasia i pyta:
– Jasiu, czy ty jesteś głową wołu?
Na co Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty:
– Spier****j.
Subskrybuj:
Posty (Atom)